sobota, 15 listopada 2014

Jakich substancji unikać w kosmetykach?



       Przygotowałam sobie kiedyś ściągę z INCI (jest to podstawa systemu mającego ujednolicić nazewnictwo składników kosmetycznych) na podstawie rozproszonych w sieci informacji oraz dzięki pięknie usystematyzowanym, szczegółowym wiadomościom zebranym na pewnej wspaniałej stronce, (której niestety nie mogę znaleźć, albo została przeniesiona albo już nie istnieje). Takich polskich stron internetowych jest już coraz więcej, więc miło, że świadomość w narodzie rośnie, ale autorka strony do której ja sięgałam, była pionierką, mieszkała w Niemczech, wykonała kawał roboty wyjaśniając symbole w nazewnictwie kosmetycznym i tłumacząc na polski wszystkie opisy, za co jestem jej niezmiernie wdzięczna i spieszę podzielić się tą wiedzą.

 Można iść na skróty, nie bawić się w długie studiowanie składników, tylko od razu kupić kosmetyki hand-made w internecie lub sklepach ze zdrową żywnością, ale nie każdego na to stać i nie jest to jeszcze tak bogaty asortyment, przynajmniej w Polsce. Jeśli chodzi o kremy, szczególnie te do twarzy, to wolę zrobić je sobie sama. Natomiast nie mam czasu, ani zapału, by bawić się w sporządzanie mydła czy szamponu, te kupuję bez szkodliwych dodatków i to często za grosze, głównie w Rossmanie, a to dzięki niemieckiemu magazynowi "Öko-test". Nie żeby Öko-test miał jakiś wpływ na ceny, tylko wśród produktów opatrzonych ich znakiem można znaleźć również serie tanich Rossmanowskich  kosmetyków. Mam zaufanie do tego działającego od 20 lat magazynu testującego wszystko, nie tylko kosmetyki. Najważniejszym jego kryterium  jest: "zdrowie  nas wszystkich. W ten sposób udało się miesięcznikowi „Öko-test” zwrócić uwagę na wiele problematycznych składników w różnych produktach: w 1986 były to pestycydy w kremach dla dzieci, w 1994 trucizna w pożywieniu dla dzieci, a w najnowszych badaniach krewetek został znaleziony zabroniony antybiotyk Chloramphenicol. 
      Efektem tych publikacji jest poprawa jakości danego produktu, gdyż konsumenci złe produkty  pozostawiają  na  półkach. Zdarza  się  również, że  miesięcznik  jest pozywany do sądu przez producentów, którzy nie zgadzają się z wynikami testów publikowanymi przez „Öko-test”. Lecz sposród ponad 100 procesów tylko jeden został zakończony na niekorzyść magazynu w 1988 roku.
     Często znajduję w Rossmanie mydło w płynie lub szampon za ok 3-4 zł  właśnie ze ze znaczkiem Oko-test. Na emblemacie nie zawsze jest co prawda: " Sehr gut", tylko: "Gut", ale to mi w zupełności wystarcza. W przeważającej części ocenę najwyższą otrzymują kosmetyki ekologiczne, naturalne, ale te z najwyższą notą zdarzają też na hipermarketowych półkach.
      Według INCI wszystkie użyte w produkcie surowce muszą być wypisane w odpowiedniej kolejności: te, których jest w produkcie najwięcej, otwierają listę. Nazwy używane w INCI to mieszanka nazw chemicznych, angielskich oraz łacińskich. Jeżeli producent zastosuje się do wymagań INCI, to konsument po przestudiowaniu składu, może sobie wyrobić zdanie o jakości kosmetyku. Niestety w przypadku barwników INCI dopuszcza pewną niedokładność. Barwniki ponumerowane są według "Color-index-Number"-w skrócie CI i jeżeli kosmetyk zawiera więcej niż jeden barwnik, to numery nie są dokładnie wyszczególniane, tylko zakres (np. 5-10). Poza tym nie wszystkie barwniki mają jakiś numer CI, niektóre nazywają się zupełnie inaczej.
JEST CO CZYTAĆ

    Zakupiłam kiedyś nawilżające mleczko firmy: "tołpa", tak małą literą się właśnie napisali, w ogóle bardzo dużo napisali i to na małej tubce, takiej 50 ml. Tak się literacko ta firma rozwinęła, że zanim dotarłam do składu INCI, przebrnęłam przez taką oto poezję:  "małe wielkie składniki", " mała wielka pielęgnacja", pod tym ostatnim tytułem widniał taki tekst: 
          tołpa: botanic, amarantus,
         nawilżające mleczko nektar

"kiedy mówimy "mała wielka pielęgnacja", mamy na myśli codzienne, drobne, ale przemyślane czynności, bo uważamy, ze to suma małych rzeczy, daje duży efekt.No tak, też tak uważam i jak razu pewnego, gdy już stałam się bardziej świadomą klientką, sięgnęłam po tę tubkę, by przetłumaczyć sobie skład INCI, to się nieco wystraszyłam tego dużego efektu. Na drugim miejscu, zaraz po aqua, jest Caprylic- skutecznie zatykający pory skóry, a potem cała plejada składników bynajmniej nie botanicznych, czyli wbrew zapewnieniom, które możecie zobaczyć na opakowaniu. Jest to mleczko do ciała z amarantusa i producent pisze: " wyobraź sobie, że istnieje roślina, która ma w sobie tyle energii, że musi się nią dzielić. I wszystko pod jej wpływem staje się aksamitne, dobrze nawilżone i pełne blasku. Cały amarantus". No można rzec: cały producent! Bo amarantusa jest tu oczywiście niezwykle mało, figuruje on na końcu składu INCI, ale za to producent chętnie dzieli się słowem pisanym i ma tyle energii, by śmiało stwierdzić:
"amarantus uważany jest za roślinę nieśmiertelną. Nawet sobie nie wyobrażasz, że może być coś lepszego dla Twojej skóry, bo po prostu nie ma.
A mniej literacka prawda wygląda tak:

Konserwanty konwencjonalne

"Kosmetyki kupowane w sklepie powinny być przydatne do użytku około 3 lata". Przypomniałam sobie, jak dostałam od siostry w prezencie 5 lat temu krem przeciwzmarszczkowy  L'Oréal i mam do tej pory, taka jestem oszczędna:) Zapomniałam o nim, a podczas porządków przezornie nie wyrzucałam, by mieć słoiczek na swoje mikstury. Niedawno, zamiast przesuwać ów krem z kąta w kąt, postanowiłam słoiczek opróżnić i krem pachnie, jak pachniał, konsystencja i kolor jest taka, jak była: Istna świeżość. Czy to znaczy, że skóra po jego użyciu też będzie tak dobrze zakonserwowana?
Konserwanty mają przeciwdziałać temu, by bakterie, grzyby i inne mikroorganizmy nie osiedliły się w kosmetyku. Konserwanty zabijają więc mikroorganizmy w kosmetykach, ale także na naszej skórze. Te dobre i te zle. Niszczą naszą naturalną florę bakteryjną na skórze, przez co skóra staje się coraz bardziej wrażliwa na działanie z zewnątrz. Bardzo niebezpieczne są konserwanty zawierające trujące związki rtęci. Konserwanty działaja często drażniąco i alergizująco.
Tego trzeba unikać:
Methylparaben
Ethylparaben
Isopropylparaben
Propylparaben
Butylparaben
Benzylparaben
Glutaraldehyde
Hexamidine-Diisethionate
Phenol
Phenyl Mercuric Acetate
Phenyl Mercuric Borate
Benzetonium Chloride
Użyte w kosmetykach substancje zapachowe nie muszą być wcale deklarowane. Wystarczy jeżeli producent określi je mianem "Fragrance", "Parfume" lub "Aroma"
Na co  jeszcze należy uważać w spisie składników

Syntetyczne przeciwutleniacąe (antyoksydanty)

Syntetyczne przeciwutleniacze powodują alergie i podrażnienia. Wywolują raka i zmiany genetyczne w komórkach. Uwaga na: BHT i BHA w spisie składników 

Substancje zapachowe: Te niebezpieczne, jeżeli zostają zadaklarowane przez producenta, nazywają się tak: Musk Ketone, Musk Xylene, Tonalide (AHTN) Galaxolide (HHCB) i Tonalinde  
Niestety producenci nie mają obowiązku wyszczególnenia nazw substancji zapachowych, wystarczy, że napiszą: "Parfum" lub "Fragrance".
 Pod tymi pojęciami często znajdują się syntetyczne substancje zapachowe: związki moszusowe (syntetyczne piżmo), nitro-moszusowe i policykliczne połączenia moszusowe. . Związki nitro-moszusowe popadły w niełaskę, ponieważ znaleziono je w wodzie, rybach, krabach, ludzkiej tkance tłuszczowej i w mleku matki. Dowodzi to, że związki te są wchłaniane przez skórę i odkładają się w organizmie. Mogą one powodować raka. Obecnie stosuje się głównie policykliczne związki moszusowe. Dla konsumenta nie jest to wcale lepsze rozwiązanie. Związki policykliczne dają się równie trudno zneutalizować w naturze, i tak samo są wchłaniane i odkładają się w tkankach, jak związki nitro-moszusowe. Najczęściej używane związki policykliczne to: Najczęściej używane związki policykliczne to Tonalide (AHTN) Galaxolide (HHCB) .  Z najnowszych badań wynika, że działają one podobnie jak hormony, a  w wysokich dawkach uszkadzają komórki wątroby.
Barwniki
Barwniki ukryte są pod numerami CI. Na przykład CI 17200. Ale nie wszystkie barwniki są niebezpieczne czy szkodliwe. W przemyśle kosmetycznym używa się również barwnikow naturalnych. Niestety, aby zmylić przeciwnika, czyli kupującego, również barwniki naturalne zaczynaja się na CI. Farby i barwniki naturalne można znaleźć po numerami CI 75100 - CI 77947. Inne barwniki CI są pochodzenia syntetycznego i najlepiej kupować produkty, które ich nie zawierają. Niebezpieczne barwniki występują nie tylko w farbach do włosów. Szczególnie niebezpieczne są AMINY AROMATYCZNE, a można je znaleźć również w kosmetykach zawierających barwniki, jak szminki czy cienie do powiek. Niektóre barwniki uzyskiwane są z aminy aromatycznej - aniliny. Anilina jest trucizną działającą toksycznie na krążenie i układ nerwowy. Połknięta wraz ze szminką lub wchłonięta przez skórę odkłada się w organizmie. W testach na zwierzętach wykazuje działanie rakotwórcze.
Aminy aromatyczne to:

Phenylendiamin (PDA)
2,5-Toluylendiamin (TDA)
4-Amino-2-Hydroxytoluene
2,4-Diaminophenol
2,4-Diaminophenoxyethanol HCL
Hydroxypropyl BIS (N-Hydroxyethyl-P_Phenylediamine) HCI
2-Methylresorcinol
1-Naphtol
2-Naphtol
p-Phenylenediamine
2-4-5-6-Tetraaminopyramidine
Toluene
Toluenen-2,5-Diamine


Konserwanty halogenowe 

Istnieją tysiące organicznych związków halogenowych. Zawierają w cząsteczce jod, chrom lub chlor. Związki takie istnieją, co prawda w naturze, ale do konserwowania kosmetyków używane są substancje syntetyczne. Jako konserwanty sa bardzo skuteczne, jednak wiadomo, że wywolują alergie i działają drażniąco na skóre. Powodują uwrażliwienie skóry. Triklosan, jeden z organicznych związków halogenowych, powoduje uwszkodzenia wątroby i kodu genetycznego komórek, jak również uodparnia bakterie na działanie antybiotyków. Jest wchłaniany przez skóre i odkłada się w tkance tłuszczowej. Syntetyczne związki halogenowe są bardzo szkodliwe dla środowiska naturalnego, bo natura nie jest w stanie ich zneutralizować, więc coraz wiecej takich związków pochodzenia sytnetycznego pojawia się w jeziorach, rzekach czy morzach.
Naczęściej używane w kosemtykach to:
Metyldibromo Glutaronitrile = Euxyl K 400
Triclosan
Iodopropynyl Butylcarbamate
Chloroacetamide
Climbazole
2-Bromo-2-nitropropane-1,3-diol = Bronopol
5-Bromo-5-nitro-1,3-dioxane = Bronidox
Bromochlorophene
Bromocinnamal
Aluminium Chlorohydrex
Aluminium Sesquichlorohydrate
Aluminium Zirconium Trichlorohydrex GLY
Dibromohexamidine Isethionate
Laurylpyriddinium Chloride
Potassium Troclosene

wszystkie substancje z przedrostkami: Iodo-Bromo- i Chloro-

Olej mineralny
Produkty pochodzące z oczyszczonej ropy naftowej są tanie, bezzapachowe, nie jełczeją, czyli mają właściwie same zalety dla przemysłu kosmetycznego. Ale czy również dla skóry? Olej mineralny jest surowcem naturalnym, ale, w przeciwieństwie do wszystkich innych substancji naturalnych nie działa korzystnie na skórę. Dla skóry pozostaje on ciałem obcym. Organizm nie potrafi go rozłożyć na przyswajalne czynniki ani wydalić. Jeśli połknie się parafinę, na przykład ze szminki, to odkłada się ona w wątrobie, nerkach czy węzłach chłonnych. Dla organizmu ludzkiego parafina to chemiczne śmieci, które tylko szkodzą. Parafina tworzy na skórze nieprzepuszczalną dla gazów (również dla tlenu i powietrza) i wody warstwę. Skóra pod tą warstwą czuje się miękkka i gładka. Ale co tak naprawdę dzieje się pod tą warstwą? Oddychanie skóry jest zablokowane, chłodzenie powierzchni skóry przez wydzielanie potu jest uniemożliwione. Skóra jest rozgrzana i wydziela coraz więcej potu. Wszystkie wydzieliny skóry zostają pod warstwą parafiny. skóra puchnie i dusi się, niektórzy mówią, że znikają zmarszczki ;-). Warstwa parafinowa jest trudna do zmycia, takie normalne mycie zmywa ją tylko częściowo. Wówczas powstają dziury w warstwie i cała wilgotność skóry ulatnia się. Pozostaje sucha odwodniona tkanka. Stosowanie kremu z parafiną przez dłuższy czas powoduje przesuszenie i szybsze starzenie się skóry, ale zobaczyć można to dopiero po zaprzestaniu używania kosmetyków z parafiną i dokładnym zmyciu warstwy parafiny. Przedtem "uduszona" skóra jest wciąż napięta i spuchnięta. Parafina jest komedogenna. Warstwa parafinowa skutecznie zapycha pory, sebum nie może się wydostać i tworzą się zaskórniki i pryszcze.

Należy jednak dodać, że wazelina czy olej parafinowy stanowią barierę ochronną, która ma za zadanie chronić skórę przed niekorzystnym wpływem otoczenia, zwłaszcza w przypadku chorób skórnych (np. łuszczyca) lub w ekstremalnych warunkach. 

Podobnie do parafiny zachowują się inne substancje ropopochodne.

W międzynarodowej nomenklaturze INCI to:

Parafina:
Paraffinum Liquidum
Paraffin
Synthetic Wax
Isoparaffin

Olej mineralny czyli mieszanina ciekłych węglowodorów:
Mineral Oil
Wazelina - maziste ciaóło stałe. Jest to jeden z produktów destylacji ropy naftowej, mieszanina weglowodorów tzw. parafinowych (alkanów):
Vaseline
Petrolatum

Cerezyna czyli rafinowany wosk ziemny:
Ceresin
Węglowodory alifatyczne:
Isododecane
Isobutane
Isohexadecane

Ozokeryt to wosk ziemny czyli kopalny mineral bedacy mieszanina stalych i cieklych wielkoczasteczkowych weglowodorów, glównie n- i izoparafinowych:
Ozokerite
Gazy używane w aerozolach, powstałe w procesie rafinacji oleju mineralnego:
Isopropane
Isobutane

Wosk parafinowy:
Cera Microcristallina

Oleje silikonowe


Oleje silikonowe to następna, po parafinach, generacja syntetycznych natłuszczaczy w kosmetykach. Oleje silikonowe powstają dzięki syntetycznemu połączeniu krzemu i tlenu. Są bardzo szkodliwe dla środowiska naturalnego, w naturze nie jest możliwe rozłożenie ich na mniejsże cząsteczki. Są tak samo obce ludzkiemu organizmowi, jak parafiny.

Oleje silikonowe to:

Hexamethyldisiloxane
Dimethicone
Trimethicone
i inne *methicone

Nitrozaminy


Nitrozaminy to cała grupa problematycznych substancji. Prawie wszystkie znane nitrozaminy są rakotwórcze. Powstają one przy połączeniu odpowiednich substancji, na przykład w spalonym oleju spożywczym. Bezpośrednie stosowanie nitrozaminów w kosmetykach jest zabronione. Można je jednak znaleźć w produktach kosmetycznych jeśli surowce były zanieczyszczone lub źle składowane. Powstają one również podczas reakcji dwóch odpowiednich substancji. Analiza składu danego kosmetyku nie pozwala nam ocenić czy zawiera on nitrozmainy czy nie. Można to jednak wywnioskować oceniając kombinacje składników.

Należy unikać organicznych związków halogenowych w połączeniu z następującymi substancjami:


Triethanolamine=TEA
Babassuamide DEA
Cocamide DEA
Cocamidopropylamine Oxide
Coramine
Diethanolamine DEA
Dimethylamine
Lauramide DEA
Linoleamide DEA, Oleamide DEA
Soy Amide DEA
Stearamide MEA
Tromethamine
Undecylenamide DEA

Glikole polietylenowe (PEG) i glikole polipropylenowe (PPG)

Glikole polietylenowe (PEG) i glikole polipropylenowe (PPG) są używane w kosmetykach głównie jako emulgatory i tensydy. Do produkcji PEG-ów i PPG-ów używany jest bardzo trujacy gaz - etylenoksyd. PEG-i czesto są zanieczyszczone dioksanem (czyli eterem) lub zawierają nieprzereagowane cząsteczki etylenoksydu. Te związki chemiczne są uznane jako substancje rakotwórcze, uszkadzają również strukturę genetyczną komórek. PEG/PPG-i wnikają wgłąb skory i czynią ją bardziej "przepuszczalną" dla innych substancji czyli również wrażliwszą na zanieczyszczenia w powietrzu i drażniące substancje w kosmetykach.
W liscie składników wyżej wymienione glikole mają w swej nazwie przedrostek PEG lub PPG dodatkowo unikać należy następujących substancji:

Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Copolymer
Aluminium Chlorochydrate
Aluminium Chlorochydrex
Ammonium Laureth Sulfate
Beheneth-5,-10,-20,-25
C9-11 Pareth 8
Ceteareth
Ceteth-1, -20
Coleth-10, -20, -24
Coceth-8/-10
Disodium Laureth Sulfosuccinate
Glycereth-7
Glycereth-7 Benzoate
Glycereth-5 Lactate
Glycereth-26 Phosphate
Glyceteth-20 Stearate
Glycereth-7 Triacetate
Laneth-10, -5 i inne liczby
Laureth-2, -3, -4, -7
Laureth-5 Carboxylic Acid
Laureth-8-Phosphate
Lauryl Methyl Gluceth-10 Hydroxypropyldimonium Chloride
Magnesium Laureth Sulfate = Magnesium Laureth-8 Sulfate
Magnesium Oleth Sulfate
Methyl Gluceth-10 i -20
Myreth-4
Myreth-3 Myristate
Nonoxylon-2, -4, 10
Nonoxylon-12 Iodine
Oleth-4
Oleth-3 Phosphate
Poloxamer 124, 184, 188, 407
Poloxamine,Polysorbate 20, 60, 80
Sodium Myreth Sulfate,Steareth-2, -21 i inne liczby
Trideceth-12 i inne liczby
Triceteareth-4 Phosphate
Trilaureth-4 Phosphate

Sole aluminium

Sole aluminium i innych metali są często stosowane w produktach dezodorujących. Pełnią rolę "zatykaczy", zatykających pory, a tym samym gruczoły potowe, aby pot nie wystąpił na powierzchnię skóry. Powoduje to zapalenia i uszkodzenia gruczołów łojowych i potowych. W dezodorantach czesto jest stosowany Triclosan jako konserwant. Jest to bardzo mocny środek bakteriobójczy, a także organiczna substancja halogenowa. Często zanieczyszczony dioksynem. Dioksyny nawet w niewielkich ilosciach powodują trądzik chlorowy.
Sole aluminium w kosmetykach to:

Aluminium Chloride
Aluminium Chlorohydrate
Aluminium Chlorohydrex
Aluminium Chlorohydrex PG
Aluminium Distearate
Aluminium Sesquichlorohydrate
Aluminium Stearate
Aluminium Tristearate
Aluminium Zirconium Trichlorohydrex GLY



2 komentarze:

  1. Hi there I am so happy I found your site, I really found you bby error,
    while I was looking on Yayoo for something
    else, Anyhow Iam here now and would just like to say
    thank you for a remarkable posdt annd a all round thrilling blog (I also
    love the theme/design), I don't have time to read it all at the minute but I
    have saved it and also included you RSS feeds, so when I
    have time I will be bsck to read more, Please do keep up the awesome
    work.

    OdpowiedzUsuń
  2. I always spent my half an hour to read tһis weblog's posts daily аlong with a cup of coffee.

    OdpowiedzUsuń